Hot! Keep calm

 

W związku z naszym tematem poszukaliśmy osoby, która z Wami i z nami chciałaby się podzielić swoimi przeżyciami z czasu rozwodu rodziców. Zgodził się nasz kolega, nazwijmy go „Paweł”. Paweł nie chciał tak do końca się ujawnić. Dlaczego? Przeczytajcie sami.

 

Strefa Młodych: Czemu nie możemy podać Twojego imienia i nazwiska?

Paweł: A chcecie, żebym był szczery? Potrafisz powiedzieć mamie prosto w twarz pewne rzeczy? Ja nie, a chcę jechać na normalne święta i nie wracać już do tego…

SM: No dobrze… Zatem … Pawle, kiedy Twoi rodzice się rozwiedli?

Paweł: Miałem wtedy 12 lat.

SM: To wszystko dobrze pamiętasz.

Paweł: Aż za dobrze. Najgorsze, że nie pamiętałem, jak to się zaczęło. Potem przeczytałem, że często rodzice nie rozmawiają z dzieckiem, nie kłócą się przy nim, nie ma żadnych awantur czy coś. Tylko bach! I rozwód! Tak było u mnie. Żyłem sobie spokojnie i nic nie wskazywało, że moi rodzice się rozwiodą. Mama czasami płakała, ojciec wychodził nagle, ale nic specjalnego się nie działo.

SM: Jak się dowiedziałeś?

Paweł: Tata wziął mnie na spacer, powiedział, że się z mamą nie dogadują, że muszą zamieszkać osobno.

SM: Co czułeś?

Paweł: Złość przede wszystkim. Byłem wściekły. „NIE DOGADUJĄ”! No proszę Cię! Wtedy było to dla mnie takie strasznie głupie. Myślałem: „Niech nie gadają więc ze sobą, ale niech zostanie jak jest”. Dzisiaj wiem, że takie myślenie też jest głupie. Ale też rodzice nie powiedzieli całej prawdy. Mama miała przyjaciela. Ojciec dostawał szału z zazdrości. To Strefa Młodych więc nie będę tam dalej opisywał, ale chyba Strefowicze potrafią sobie wyobrazić, jak to jest, gdy ktoś, kogo kochasz, kocha kogoś innego…

SM: Na pewno potrafią, a pewnie i „szał” znają (śmiech)…

Paweł: No, właśnie. Teraz, gdy wiem, to jakoś to inaczej wygląda, ale wtedy, to mówię Wam, myślałem jedno: ALE TO JEST GŁUPIE! Gdzieś tam myślałem, że to przeze mnie, bo mogłem wcześniej się zorientować, pogadać z mamą czy z tatą. Nawet myślałem, że to przez to, że kiedyś oboje musieli przyjść do szkoły, gdy przypadkiem podpaliliśmy taki szałas przy boisku szkolnym…

SM: Serio myślałeś, że to … przez spaloną stertę desek?

Paweł: No pewnie! Co się dziwisz… Ty nie wierzyłeś kiedyś, że jak połkniesz gumę do żucia to umrzesz?

SM: (śmiech) no faktycznie!

Paweł: Widzicie, tak to już jest. Wierzy się w coś w zależności od wieku.

SM: Z kim zamieszkałeś?

Paweł: Z mamą. Ojciec się od razu z tym pogodził. Często rodzice zachowują się strasznie w sądzie, wiem to od kolegów z rozwiedzionymi rodzicami. Mnie na szczęście to nie spotkało. Rozwód w sądzie przeszedł prawie niezauważony. Zamieszkałem z mamą, a z tatą spędzałem weekendy, pół wakacji, niektóre święta, popołudnia.

SM: Co przez te lata było najgorsze? Na co mają się przygotować nasi czytelnicy, jeśli ich rodzinę dotknie rozwód?

Paweł: Ojej, no było tego dużo… Gdy teraz o tym myślę, to tak mnie to nie obchodzi, ale wtedy to były straszne sytuacje.

SM: To wymieniaj…

Paweł: No to lecimy: po wycieczce szkolnej stałem 4 godziny na parkingu w zimie, bo rodzice się nie dogadali, kto ma mnie odebrać. W końcu udało się tacie dojechać, odwiózł mnie do domu. Pochorowałem się, mama okropnie krzyczała, wrzeszczeli zresztą na siebie przez cały czas, a ja miałem gorączkę i mi się jakieś smoki słuchaj śniły ryczące. No masakra…

Strasznie ciężko mi było w święta, bez względu, gdzie byłem – czy u mamy, czy u taty – zawsze się martwiłem, że mnie nie ma z drugim rodzicem, że zdradziłem, że się jeszcze dobrze bawię…

Ciężko było na pewno patrzeć, gdy mój tata zajmował się moim rodzeństwem. Byłem strasznie zazdrosny, myślałem, że mnie już nie kocha i że tylko z litości się widujemy. A teraz przecież tak się bardzo cieszę i jestem mu wdzięczny, że mam rodzeństwo… No tak to widzicie jest…

SM: A partnerzy rodziców? Bo to też ciężki temat…

Paweł: O fakt! To też był czad. Ten przyjaciel, którego mama kochała był przegiętym sztywniakiem, ciągle mnie poprawiał, nie pozwalał mi chodzić na judo, miałem mocno ograniczone wyjścia na podwórko. Nasze rozgrywki określał jako „bezproduktywne gonienie za kawałkiem balona”, uznawał to za uwłaczające dla … człowieka (śmiech). I powiem Wam, że teraz, gdy patrzę na mecze reprezentacji Polski, to mu przyznaję rację. Z kolei przyjaciółka ojca, z którą zresztą jest do tej pory, a ja mam dzięki temu super brata i siostrę, zamęczała mnie „jedzonkiem”, „ubrankiem”, „spankiem”.

keep

SM: Jaką radę dałbyś sobie, gdy miałeś 12 lat?

Paweł: Keep calm! (śmiech) Czyli zachowaj spokój. Nie ma się co złościć. Trzeba też zrozumieć, że nie zawsze wszystko się udaje, a rodzice to tacy sami ludzie jak inni. Nie są doskonali, nieomylni, ale to nie znaczy, że nas nie kochają. Wiem, że moi mnie kochają, choć wtedy bardzo wątpiłem.

SM: Dzięki za rozmowę.

Paweł: Dziękuję też! KEEP CALM Strefowicze z rozwiedzionymi rodzicami!

 

 

Przeczytaj koniecznie inne artykuły w tym cyklu:

Rozwód – koniec świata?

Rodzice się rozwodzą