Hot! Pawlik Morozow – (Zd)radziecki Bohater

Pawlik Morozow. Radziecki bohater narodowy, chłopiec, któremu władze komunistyczne stawiały pomniki i uznawały za wzór postępowania. Był synem kułaka, czyli „wroga władzy komunistycznej”, uznawanego za złodzieja i marnotrawcę. Pawlik, 14-letni chłopiec, podsłuchał rozmowę swego ojca. Dowiedział się o spisku kułaków, którzy nie chcą oddać państwu całego zebranego zboża. Usłyszał także, iż część zboża już została ukryta przez jego ojca. Zgodnie z tym, czego nauczył się w szkole, Pawlik Morozow doniósł na ojca. Niedługo potem tata donosiciela został rozstrzelany…

WIELKI GŁÓD

Są lata trzydzieste XX wieku. W radzieckiej Rosji panuje ogromny głód i bieda. Klęska głodu dotyka niemal cały kraj. Jedynie na polach należących do spółdzielni rolnych, kołchozów, można znaleźć pożywienie. Dla umierających z głodu rodzin chłopskich kradzież jedzenia staje się jedynym sposobem na przetrwanie. Proceder ten nabiera takich rozmiarów, że władze radzieckie wydają nowy dekret, mający na celu zapobieżenie okradaniu zapasów kołchozowych. Jest to jeden z najbardziej restrykcyjnych zakazów, jakie wychodzą w tym czasie w ZSRR. Za choćby drobną kradzież „złodziej” zostanie rozstrzelany, a w najlepszym przypadku, gdy zostanie zastosowane maksymalne złagodzenie kary, skazany na 10 lat więzienia. Propaganda stalinowska głosiła, że owymi złodziejami są kułacy, bogaci chłopi posiadający hektary ziemi i zatrudniający pracowników najemnych. Ich celem miało być osłabienie władzy komunistycznej. W rzeczywistości tymi „bandytami” byli zwykli, biedni chłopi, nieposiadający żadnych środków potrzebnych do przeżycia. Wspomniany dekret chłopi nazwali prawem pięciu kłosków, gdyż już za taką ilość skradzionego zboża można było ponieść śmierć. Rolnicy dodatkowo zmuszani byli do podpisywania tzw. kontraktów, w których musieli się zgodzić na dostarczenie w określonym czasie zakontraktowanej ilości np. zboża. Odbywa się to w atmosferze gróźb i terroru…

OJCIEC STALIN

Ogromne znaczenie zyskuje organizacja Komsomoł, czyli Komunistyczny Związek Młodzieży, zajmujący się wykrywaniem i donoszeniem, na tych, którzy kradli lub ukrywali produkty rolne, nie chcąc ich oddać na skupy, czyli kontyngenty. Jest to efektem „wychowawczej” pracy komunistów w szkołach. Uczono, że należy podsłuchiwać rozmowy rodziców, przypatrywać się temu, co robią i w razie potrzeby- donosić na nich. Osobiście lub pisemnie, bez podpisu. Już od wczesnego dzieciństwa starano się stworzyć nowy, komunistyczny rodzaj człowieka… Taki, jaki został wymyślony przez Stalina i jego towarzyszy. Człowieka bez zasad, dla którego rodzina i przyjaźń nie ma znaczenia. Liczy się jedynie „dobro” państwa socjalistycznego… Te „dzieci Stalina” miały zapewnić posłuszeństwo wśród społeczności żyjącej w ZSRR. Spowodować, że każdy będzie się bał sprzeciwić władzy. Nawet słownie. W obawie, że ktoś to usłyszy i doniesie.

„MĘCZEŃSKA” ŚMIERĆ

Tak wygląda tło wydarzeń, dotyczących czynu Pawlika Morozowa. Radzieckiego bohatera narodowego, chłopca, któremu władze komunistyczne stawiały pomniki i uznawały za wzór postępowania. Był on synem kułaka, czyli owego wroga władzy komunistycznej, uznawanego za złodzieja i marnotrawcę. Pawlik, 14-letni chłopiec, podsłuchał rozmowę swego ojca. Dowiedział się o tym, iż ma zostać zorganizowany spisek kułaków, którzy nie chcą oddać całego zebranego zboża. Usłyszał także, iż część zboża już została ukryta przez jego ojca. Zgodnie z tym, czego nauczył się w szkole, Pawlik Morozow doniósł na ojca. Niedługo potem tata donosiciela został rozstrzelany… „Bohater” również nie pożył długo. Został zamordowany razem ze swoim młodszym bratem przez bandę kułaków. Młodzieńców pokroju Pawlika Morozowa było wielu. Taka jest okrutna prawda ZSRR. Było to wynikiem odpowiedniego wychowania, zachwalania donosicielstwa i poluźniania więzów rodzinnych. Jednak to Pawlik Morozow stał się symbolem, ikoną, która miała oznaczać największe poświęcenie dla komunistycznego kraju. O jego wyczynie pisały wszystkie gazety, dzieci w szkołach uczyły się jego historii. Pisano o nim wiersze, pieśni, stawiano pomniki. Jego twarz pojawiła się nawet na opakowaniach zapałek. Uznano go za mitycznego pioniera, założyciela Komsomołu. Miał stać się wzorem do naśladowania dla wszystkich dzieci w nowym, „lepszym” świecie komunistycznym…

CZY TAKI MOROZOW NA PEWNO ISTNIAŁ?

Wielu badaczy okresu stalinowskiego podkreśla, że historia Pawlika Morozowa mogła być wymyśloną, po to by stworzyć pewną legendę. Nie ma jednak wątpliwości, że postać taka istniała. Urodził się w roku zakończenia I wojny światowej – 1918, a zmarł w wieku 14 lat w 1932 roku. Istnieją różne wersje wydarzeń związanym ze słynnym zdrajcą. Jedna z ciekawszych mówi, iż Pawka faktycznie doniósł na ojca. Jednak nie z powodów wielkiego zaufania i przywiązania do władzy komunistycznej, lecz za namową matki, która została porzucona przez męża. Ojciec rzekomo miał pomagać uciekinierom z łagrów, dając im czyste dokumenty tożsamości do wypełnienia. Syn miał donieść o miejscu ukrywania niezapisanych dokumentów. Tata został aresztowany, a mama nie potrafiła sama utrzymać rodziny. Pawlik zaczął donosić wtedy za pieniądze, na chłopów kradnących kołchozowe zboże. Za te czyny został zamordowany przez rolników… Nie wiadomo, która z wersji jest tą prawdziwą. Można jedynie domyślać się, że legenda chłopca, który poświęca dobro swojej rodziny dla dobra państwa socjalistycznego jest wymysłem ówczesnej władzy. Innym faktem podważającym wiarygodność wersji propagandy ZSRR jest wszechogarniające zakłamanie stalinowskiej władzy, gdzie kłamstwo i podstęp były głównymi narzędziami tworzenia państwa socjalistycznego. Dzisiaj nikt już w Rosji nie stawia Pawlikowi Morozowi pomników i nikt już o nim nie wspomina z dumą. Stał się on symbolem zdrady i potwierdzeniem, jak bardzo komunizm destrukcyjnie wpływał na życie ludzi. Jest jednym z kolejnych dowodów, że z górnolotnych i chlubnych haseł równości i sprawiedliwości w ZSRR, a także w ówczesnej PRL nie pozostało dosłownie nic.