Atrakcyjne zakupy i podpis bez znaczenia
Osiemnastoletni licealista Kuba K. kupił na giełdzie kradziony skuter. Okoliczności nabycia pojazdu świadczyły o tym, że Kuba wiedział, iż pochodzi on z przestępstwa. Za skuter wart 10 000 zł zapłacił 1 500 zł, a ponadto sam wypisał umowę kupna-sprzedaży podpisując się za sprzedającego.
Kubie oprócz zarzutu paserstwa przypisano również fałszerstwo dokumentów uregulowane w art. 270 § 1 Kodeksu karnego:
Kto w celu użycia za autentyczny podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentyczny używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Należy podkreślić, że:
DOKUMENT – na gruncie kodeksu karnego rozumiany jest bardzo szeroko. Może nim być każdy przedmiot, z którym jest związane określone prawo (żeton upoważniający do spożycia obiadu) albo który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa (kwit zastawny), stosunku prawnego (umowa) lub okoliczności mającej znaczenie prawne (zaliczenie w indeksie). Dokumentem może być także zapis na komputerowym nośniku informacji (twardy dysk dyskietka).
PODROBIENIE – to taki zapis informacji, któremu nadaje się pozory autentyczności, w szczególności, że pochodzi on od określonego wystawcy. Nie ma znaczenia czy wskazany wystawca realnie istnieje czy też jest fikcyjny. Podpisanie innej osoby jej nazwiskiem na dokumencie mającym znaczenie prawne, nawet za zgodą tej osoby, jest fałszerstwem dokumentu.
PRZEROBIENIE DOKUMNETU polega na nadaniu mu innej treści niż pierwotnie posiadał. Może polegać to na dokonaniu skreśleń, wymazaniu, uczynieniu dopisków, wywabieniu. Przestępstwo jest dokonane już w chwili podrobienia lub przerobienia dokumentu, chociażby nie został on użyty następnie jako autentyczny.
UŻYWA SFAŁSZOWANEGO DOKUMENTU – przedstawia go osobie uprawnionej np. policjantowi, celnikowi itp. Fałszerstwo dokumentów może być popełnione jedynie z zamiarem bezpośrednim, to znaczy celem działania sprawcy jest użycie sfałszowanych dokumentów jako autentycznych.
Kuba początkowo nie przyznał się do podrobienia podpisu osoby, od której nabył skuter. Gdy ekspertyza grafologiczna wykazała, że to jego pismo, nie kwestionował ustaleń prokuratora.
Kuba:
Podpisałem się za tego chłopaka, ponieważ on się spieszył. Nie sądzilem, że to przestępstwo. Sprzedający powiedział, że tego nikt nie sprawdzi.
Trudno uwierzyć, że osiemnastolatek mógłby być aż tak naiwny. Z ustaleń w sprawie wynika, że wcześniej wielokrotnie wypisywał usprawiedliwienia nieobecności w szkole podrabiając podpisy rodziców, przerabiał również oceny w dzienniku. Okoliczności te ujawniły się dopiero po zatrzymaniu w sprawie paserstwa. Czy poczucie bezkarności w „drobniejszych” zdarzeniach pozwoliło mu przypuszczać, że tym razem też się uda, a może fałszerstwo traktował już jako rzecz normalną?
Kuba został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na 3-letni okres próby i dozór kuratora. Sąd dał mu szansę. Ma dobre oceny i pozytywną opinię w miejscu zamieszkania.
Kuba nie jest zadowolony z wyroku. Oczekwiał umorzenia postępowania. Uważa, że podrobienie odpisu to nic wielkiego, a każdy młody człowiek ma prawo do błędu. Martwił się:
Wyrok sądu może mi złamać karierę. Chciałem zdawać na prawo, co będzie gdy zapytają o karalność?
Skazanie ulegnie zatarciu z mocy prawa z upływem 6 miesięcy od zakończenia okresu próby.
Anna Wesołowska, Sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi









