Hot! Zakochanie – chemia czy uczucia?  

Pewnie wiesz już, co to zakochanie. Ale czy na pewno? Chyba jednak nie 🙂 Niezmiennie świadczą o tym wszelkie głupoty, które robimy będąc zakochanym (włącznie z piszącą te słowa). Bo niby człowiek wie, no niby uważa, niby roztrząsa w myślach wszelkie za i przeciw, a jednak najczęściej wygrywa … ZAKOCHANIE.

To po co ten artykuł? Może choć jedna czy jeden z Was dzięki niemu nie popełni błędu, nie zrobi głupoty, nie zniszczy czegoś znacznie bardziej ważnego niż ta chwila, która nam odurza mózg i ciało.

„Dopamina. Mały boży neuroprzekaźnik, lepiej znany pod nazwą romantycznej miłości. A także noradrenalina, znana jako zauroczenie. To naturalne środki pobudzające. Gdy się zakochujesz, substancje te, wraz z ich kuzynami, zaczynają taniec na rurze wokół neuronów twego mózgu. Skaczą wokół układu limbicznego, skupiając uwagę, wywołując pożądanie, obsesyjne myśli, żądzę popełniania niemoralnych aktów z twoim ukochanym i tym podobne.

(The Washington Post)

To jeśli chodzi o „serce”. Natomiast środkiem dodatkowo odurzającym nasze wszelkie pozostałości zdrowego rozsądku jest fenyloetyloamina, podobna do środków dopingujących. Daje nam nadmierny optymizm, bezsenność, siłę do działania i szybsze bicie serca.

Jeżeli nawiążemy z kimś więź, poziom fenyloetyloaminy we krwi wzrasta. Taki podwyższony poziom może się utrzymywać nawet przez rok. Dlatego znana jest teoria, która mówi, że jeżeli związek przetrwa rok, to będzie dobrze. To właśnie fenyloetyloamina sprawia, że w pierwszym etapie znajomości nie widzimy negatywnych cech partnera. Przez pewien czas zabezpiecza nasz związek, byśmy nie wytykali partnerowi jego wad.

(PAP. Nauka w Polsce)

Jak więc wtedy w ogóle się skupić na czymkolwiek? Na życiu, szkole, rodzinie? Wszystko schodzi na dalszy plan. Zawalamy spotkania, nie pamiętamy o urodzinach, porzucamy przyjaciół.

Najgorsze jednak jest to, czego chyba też już nieraz doświadczyliście (pewnie większość z Was): po jakimś czasie okazuje, że nasza druga połówka, nasz powód radości, euforii, uniesień czy bólu oddala się, nie ma już tylu tematów do rozmów, zaczynamy wymigiwać się od spotkań. Dlaczego?

Najczęściej niestety kończy się dostawa fenyloetyloaminy i … WIDZIMY i WIEMY! Tak tak, niestety. Zauważamy, że ona czy on zupełnie do nas „nie pasuje”, nie mamy wspólnych tematów, co innego nas interesuje i cieszy. No i zaczynają się schody…

Jak tego uniknąć? Szczerze mówiąc dopiero po wielu, wielu latach się tego nauczyłam. Odpukać – udaje mi się jakoś panować nad tym chemicznym gangiem. Jak? Przede wszystkim, gdy czujesz, że zaraz zachłyśniesz się chemikaliami spreparowanymi przez Twoje własne ciało – pomyśl! Być może po raz ostatni J Pomyśl, jak by to było, gdybyś z nią/nim miał spędzić 10 lat, czy jesteście w stanie iść na jeden film, czy macie o czym ze sobą rozmawiać? O czym rozmawiacie – o Waszym uczuciu czy o czymś innym? Jeśli o uczuciu, to uwierz – ten temat się niedługo wyczerpie.

love

No i bez względu na to, że być może Ci się nie uda i będziesz odurzona/y przez najbliższy rok, pamiętaj o rodzinie i przyjaciołach. Postaraj się wprowadzić ich do WASZEGO życia. Przecież oni są nieodłączną częścią TWOJEGO życia, a skoro Wy będziecie ze sobą do końca życia, a Wasza miłość jest największa i najważniejsza na świecie… Czy może nie? 🙂

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *