Hot! Wiosna w jesieni życia

Czytałam tu gdzieś, że czyjaś babcia znalazła sobie miłego starszego pana i chciała być szczęśliwa, ale jej dzieci wraz z wnuczkami są temu wszystkiemu przeciwne.

Kilka dni temu podobna historia wyszła na jaw w mojej rodzinie! Ale się działo. U mnie jednak jest na odwrót, dziadek znalazł swoją nową miłość i przeżywa kolejną wiosnę swojego życia. A co! A dlaczego by nie?! Z jednej strony bardzo, bardzo to przeżywam, bo moja babcia była cudowna i bardzo kochana. Umarła siedem lat temu. To było jak dotąd najstraszniejsze wydarzenie w moim życiu. Pamiętam rozpacz dziadka, który długo nie mógł się pogodzić z jej śmiercią. Oboje bardzo się kochali. Był z nią do końca, kiedy już nie mogła chodzić ani się swobodnie ruszać, podwiesił nawet telewizor na sufit. Cały czas przy niej siedział. Mieli trójkę dzieci, czyli mojego tatę i moje dwie ciotki. I wkurza mnie, że one wtedy doradzały mu, że sam jest stary i nie da sobie rady z jednoczesną chorobą babci i swoimi dolegliwościami. Chciały, żeby oddać babcię do domu opieki! Na szczęście mój tato szybko reagował i ucinał te pomysły swoich sióstr. I skończyło się tak jak się musiało skończyć, pewnego ranka zadzwonił telefon. Dziadek został w dużym domu z ogrodem, który tylko babcia ogarniała i który stworzyła od początku do końca, od najmniejszej grządki i krzaczka do drzewa i doboru kolorów doniczek. Sam schudł i rozchorował się chociaż jedna z ciotek mówiła, że on się zwyczajnie rozczula nad sobą.

Czas jednak mijał i jak to w tym powiedzeniu o ranach – goiły się. Wszystko wybuchło od początku w momencie, gdy wyszło na jaw, co jest przyczyną tajemniczego, dobrego samopoczucia dziadka w ostatnich tygodniach. Właściwie przesądzone było, że dom z ogrodem ma iść do sprzedaży, a dziadek przeprowadzi się do swojej najmłodszej córki. Mój tato chciał go u nas, ale raczej ciężko nam samym podziać się w tej blokowiskowej klatce i  sytuacja jeszcze bardziej by się skomplikowała. Tym bardziej, iż dziadkowi źle się chodzi więc wchodzenie do nas na czwarte piętro nie wchodziło w grę. Natomiast ciotka Klara mieszka pod miastem w domku jednorodzinnym więc kłopot z poruszaniem się by odpadł.

zimaNagle jednak dziadek oświadczył drugiej ciotce, która dwa razy w tygodniu się nim zajmowała na zmianę z resztą rodzeństwa, że nie będzie sprzedawał domu i nie ma zamiaru się nigdzie przeprowadzać. Zrobił to na tyle kategorycznie, że ciotka momentalnie zadzwoniła po ciotkę Klarę i mojego tatę. Wtedy też przyszła do dziadka pani Janina, którą dziadek swoim dzieciom przedstawił jako swoją przyszłą żonę. Tato mi mówił, że ciotki zaczęły piszczeć, krzyczeć i płakać na zmianę, że atakowały dziadka i tę panią. Ciotka Klara podobno powiedziała tej kobiecie, że ona robi to ze względu na wojskową emeryturę dziadka i wyszła trzaskając drzwiami. Do dziś nie odbiera telefonu od mojego taty, a on mówi, że to raczej ciotka miała ochotę na dziadkową emeryturę. Ja jeszcze pani Janiny nie poznałam, ale tato mówi, że kobieta jest w porządku, że lubi i umie zajmować się ogrodem. Ślubu raczej nie będzie, ale zamieszkają razem. Kiedy zapytałam tatę, czy mogę do nich zajrzeć, powiedział, że jeszcze nie czas. Za to byłam u babci na cmentarzu, w myślach wszystko jej opowiedziałam i nic się nie wydarzyło. Nie rozpętała się burza, nie spadł żaden konar drzewa, nie powiał silniejszy powiew wiatru, więc chyba tak miało być.

 

Nadesłała: Maarlenaa

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *