Hot! Przeżyłem piekło

Chciałabym opowiedzieć Wam o autobiografii Stanisława Grzesiuka, chłopaka z ferajny, wykonawcy warszawskich ballad podwórkowych. Może dziwi Was, skąd u współczesnej gimnazjalistki wzięło się zainteresowanie takim tematem. Przeczytałam książkę „Pięć lat kacetu” i od tego momentu Stanisław Grzesiuk stał się bardzo bliski mojej pamięci.

Grzesiuk w swojej książce opisuje pięcioletni pobyt w trzech różnych obozach koncentracyjnych (Mauthausen, Gusen oraz Dachau).Przedstawia je w sposób bardzo dosadny, nie jako widz ale długoletni uczestnik całego tego piekła. Pokazuje wiele szczegółów z obozowego życia i samych zachowań ludzi (więźniów i strażników) i robi to w sposób bardzo bezpośredni i konkretny. Autor opisuje, jak stosując „specyficzną moralność” i idąc na pewnego rodzaju, nie do końca uczciwe kompromisy, można było przetrwać. Ta jego moralność „warszawskiego cwaniaczka” w pewnych momentach może drażnić, lecz jeśli uświadomimy sobie, że to był jakby inny świat, rządzący się własnymi prawami i taką właśnie „specyficzną moralnością”, to przestaje irytować. Książkę czyta się bardzo dobrze, szybko, chociaż momentami brak w niej chronologii i można się pogubić, o którym momencie pobytu w obozie właśnie czytamy.

Jak dla mnie, jest to świetne uzupełnienie wiedzy o obozach, która to przed przeczytaniem książki była dosyć jednokierunkowa. Dzięki relacji Grzesiuka okazuje się, że w obozie było życie, a przetrwać można było – np. cwaniakując jak autor; często wbrew własnej moralności.

Grzesiuk był człowiekiem obdarzonym pewnego rodzaju „czarnym humorem”. Mówię pewnego rodzaju, ponieważ urodził się i wychował w trudnych warunkach. Jego przekonania w stosunku do świata nieco odróżniały się od innych światopoglądów w tamtym czasie. Stasiek Grzesiuk, warszawski cwaniak i „charakterniak”, szkołę życia przeszedł na Czerniakowie, gdzie nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Uliczne bójki, swoisty kodeks honorowy, który nie pozwalał „odpuścić” silniejszemu i nie pozwalał bić słabszego, przydał się doskonale w obozowym „piekle”.

Pana Stanisława bardzo szanuję, miałam ogromną przyjemność zasiąść przy Jego grobie na Powązkach i w duszy podziękować za jego szczere wyznania, które ukazał w autobiografii. Myślę że ta książka była jedną z najlepszych lektur w moim życiu i najlepszym przekazem na dalszą drogę.

 

Grzesiuk

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *