„Kochaj mnie, bo właśnie grają mnie w radiu”

Ostatnio jesteśmy „zalewani” środkami, których jedynym zadaniem jest motywować nas. Plakaty motywacyjne, przykłady metamorfoz (najbardziej popularne w gronie trenerów personalnych), aplikacje losujące cytaty na każdy dzień, produkty, które mają nam zapewnić energię na cały dzień, a co najmniej na cały poranek. Są to rzeczy pomocne, nie przeczę. Każdy z nas ma gorsze dni, kiedy to stos dokumentów do podpisania, kartkówek do sprawdzenia czy podręczników do przeczytania sięga po sam sufit. Nic wtedy nie motywuje bardziej niż plakat, który aż „krzyczy” do nas: „Weź się w garść!” albo „Dasz radę!”. Mnie jednak najbardziej motywują przykłady osób, które się zmieniły lub spełniły swoje marzenia, często kosztem wielu wyrzeczeń.

Mając 14 lat, uzależniła się od alkoholu, była często oskarżana o pomoc ojca przy promocji debiutanckiego albumu (jej ojciec jest szanowanym milionerem), wielokrotnie kopiowana i wyśmiewana przez osoby kradnące jej styl (osoby te same sobie zaprzeczają), posądzana o zdobycie sławy dzięki romansowi z właścicielem wytwórni jej płyty, „zdradzona” przez przyjaciółkę. Lana Del Rey – to o niej mowa. Ciekawe, jak się czuje, wiedząc, że jej debiutancki album sprzedano już 7 milionów razy, a przecież nie umie śpiewać? Tak wszyscy jej mówili, gdy zaczynała pracę nad albumem. Krytycy, producenci, zwykli ludzie. A ona i tak go wydała. I co? I jest teraz drugą najczęściej odtwarzaną w mediach strumieniowych Spotify artystką w Stanach Zjednoczonych i trzecią najpopularniejszą piosenkarką w tym serwisie na świecie! Gra trasy koncertowe i pracuje nad nową płytą. Ludzie ją uwielbiają. A przecież nie umie śpiewać… To przerażające, że ludzka zawiść może zablokować karierę innym. Lana się nie zraziła. Marzyła o śpiewaniu, więc śpiewa. Jest jak Słońce – nie przejmuje się tym, że kogoś razi w oczy…

Bądźmy jak Ona! Nie przejmujmy się opinią innych i róbmy swoje. Ludzie zawsze będą gadać. Nigdy nie dogodzimy wszystkim. Spełniajmy marzenia, walczmy o swoje i dążmy do celu, a na koniec pokażmy wszystkim tym, którzy w nas nie wierzyli, co osiągnęliśmy.

Pisząc ten artykuł, nie miałem pojęcia, jak go zacznę, co w nim napiszę. Ale od razu wiedziałem, jak go zakończę. Zakończę go słowami jednej z piosenek Lany Del Rey: „Teraz moje życie jest słodkie jak cynamon/ Jakbym żyła w jakimś szalonym śnie/ Skarbie, kochaj mnie, bo właśnie grają mnie w radiu/ I jak ci się podobam?”.

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *