Kajakiem przez Atlantyk
Lubicie wyzwania? Lubicie realizować marzenia, pokonywać własne słabości? Znacie to uczucie satysfakcji z dokonania czegoś, co wymagało wielkiego wysiłku? Wejście na szczyt góry, przepłynięcie jeziora, przebiegnięcie długiej trasy, pokonanie rowerem poważnego etapu… Zauważyliście jak wszystko inaczej potem smakuje? Zwykła kąpiel, herbata, chleb z dżemem… Człowiekiem, który lubi wyzwania i który może Was zainspirować jest Aleksander Doba, kajakarz który opłynął Bajkał i Morze Bałtyckie a teraz samotnie przepłynął Atlantyk!
Aleksander Doba jest pierwszym w historii Polakiem i czwartym kajakarz na świecie, który tego dokonał. Podróż trwała 99 dni, w środę 3 lutego 2011 r. Doba dobił kajakiem do brzegu w miejscowości Acaran niedaleko miasta Fortaleze w Brazylii. W rejs wyruszył w październiku 2010 r. z Dakaru w Senegalu. Przepłynął ponad 5,5 tys. kilometrów. Dziennie pokonywał od 50 do 80 km.
Wykonanie kajaka oceanicznego pozwalającego na maksymalnie bezpieczne przepłynięcie Atlantyku było wielkim wyzwaniem. Nad opracowaniem projektu kajaka pracowało trzech inżynierów przez kilka miesięcy, natomiast sam proces produkcji trwał prawie rok. W efekcie wyprodukowano niezatapialny, 7-metrowy kajak.

- Mała kabina w części dziobowej umożliwia mi spanie w pozycji leżącej – tłumaczył przed wyruszeniem w rejs Aleksander Doba — Jest szczelnie zamykana lukiem jachtowym. Taki sam zamyka luk bagażowy. W dziobie i na rufie zalaminowane są komory wypornościowe (po prawie 1m sześcienny) wypełnione spienionym polichlorkiem winylu (lekki, sztywny, nienasiąkliwy wodą w przypadku przebicia). Takim materiałem wypełnione też są pałąki, które łącznie z mieczem wystającym około 500 mm pod dnem mają uniemożliwić pływanie do góry dnem. Na pałąkach zamontowany jest panel słoneczny ładujący akumulator żelowy. Z niego poprzez centralkę energia pobierana do zasilania: odsalarki, światła nawigacyjnego, oświetlenia wnętrza kabiny, pokładu, gniazda zapalniczki do różnych akcesoriów. Pod kokpitem jest zbiornik na 120 litrów wody pitnej. Napęd wiosłami kajakowymi, długości 2700 mm. Trzy składane wiosła. Nie mam masztów, ani żagli, ani innego napędu. To ma być KAJAK!!!
Podczas podróży kajakarz żywił się jedzeniem liofilizowanym (czyli odwodnionym). Jego kajak z zapasami żywności i wody ważył ponad pół tony. Przez ostatnie dni wyprawy spał po dwie godziny na dobę. Cały czas wiosłował, a po cztery godziny dziennie obsługiwał ręczną odsalarkę, która dostarczała mu wody do picia. Kontaktował się jedynie przez telefon satelitarny. Przetrwał na oceanie m.in. 5-tygodniowy sztorm, gdy siła wiatru dochodziła do 9 stopni w skali Beauforta i były 7-metrowe fale.
Jak to wygląda w praktyce? Zobacz poniższy film i koniecznie odwiedź stronę: Kayak Expedition (kliknij).
