Hot! Bez dramatów i tragedii

Z jednej strony dobrze jest rozwijać pasje, z drugiej fajnie znaleźć się w dobrym miejscu w odpowiednim momencie. Mi się udało. Spotkałem Kazika Staszewskiego, nawet przeprowadziłem z nim wywiad dla portalu do którego od jakiegoś czasu piszę. Jakoś godzę szkołę i prace, chociaż to bardziej zajęcie hobbystyczne. Muzyka nie jest tematem wiodącym w mojej pracy dziennikarskiej, ale zdarzają się wypadki jak ten. Zakładam, że Kazik i Kult jest wam znany. Osobiście cenię tego wykonawcę więc łatwo sobie wyobrazić moje podekscytowanie, kiedy naczelny wytypował mnie do wyjazdu do Wałbrzycha na koncert. Zaznaczył, że wywiad jest umówiony z menadżerem. Zostałem porażony, ale szczęśliwy udałem się wskazanego dnia pod podaną na plakatach halę sportową na zapowiadany koncert prześwietnego, polskiego wykonawcy.

Oczywiście wszędzie tłum, łatwo sobie wyobrazić. Tłumy ciągnące się od dworca PKS, mniejsze i większe grupy schodzące się z każdej uliczki miasta. Koncert, jak przystało na Kazika z Kultem, przedni. Wspaniała uczta dla ciała i ducha. Potem oczekiwanie na rozmowę…

Właściwie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Trzymałem w jednej ręce dyktafon, a w drugiej kartkę z pytaniami. W kieszeni kurtki czekał aparat. Przewertowałem Internet i czułem się przygotowany. Ale to było złudzenie. Wyobraźnia karmiona głupotami z tabloidów i materiałami z młodzieżowych stacji telewizyjnych, najczęściej muzycznych – poległa. Spodziewałem się braku zainteresowania, braku chęci rozmowy i zbycia po trzech pytaniach. Oczami wyobraźni widziałem uśmiechy członków zespołu i prawie słyszałem hasło „musimy jechać, rozumiesz…”.

Ale wszystko potoczyło się inaczej. Kazik okazał się idealnym rozmówcą, w dodatku zainteresowanym rozmową i o sporym poczuciu humoru. Nie uciekał patrząc na zegarek, nie palił papierosów i nie popijał piwa. Nie był tym wszystkim, co lansowane jest przez wiele innych gwiazd, bo przecież Kazik gwiazdą jest i nie podlega to dyskusji.

Przyjemnie jest odkryć czasem, że nie wszyscy ulegają trendom, modom i pozostają sobą – sympatycznymi otwartymi ludźmi, którzy dodatkowo tworzą rzeczy sprawiające innym radość. Mam nadzieję, że ten wykonawca nie przejdzie za szybko na emeryturę, a mi dane będzie jeszcze kiedyś się z nim spotkać.

Bardzo polecam do słuchania.

Nadesłał: Robert Waleńczuk

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *