Hot! Baśń o trzech dzikach

Dawno temu, niedaleko, ale też nie tak blisko, istniało królestwo rządzone przez niezwykle mądrego i roztropnego króla. Rozciągało się w szerokiej płaskiej dolinie, otoczone niezbyt wysokimi górami oraz gęstym lasem, pełnym zwierzyny.

Ale gdyby zapuścić się w ten las za daleko, natrafić można na okrutne potwory i złe czarownice. Krążyły też opowieści, że gdzieś na krańcach tego lasu mieszkał zawistny czarnoksiężnik, który chętnie zawładnąłby całą doliną, jednak, na szczęście, jego moc nie sięgała tak daleko.

Tymczasem król żył sobie wraz  z żoną i trzema synami.  Niczego im nie brakowało. Królowa była niezwykle piękną niewiastą, ale też bardzo kochającą żoną i niezwykle troskliwą matką. Królestwo było potężne i bogate, żyło się w nim spokojnie, dostatnio i bezpiecznie, poddani kochali swojego władcę, ale królową – za jej dobre serce, pobożność i sprawiedliwość – darzyli szczególną miłością.

Pewnego razu król, jak to było w zwyczaju, wraz ze swoimi wiernymi towarzyszami wyruszył do pobliskiego lasu na polowanie. Zapadał już zmierzch, gdy u bram zamku stanęła drużyna królewska. Widać było, że coś niedobrego musiało się wydarzyć, bowiem nikt nie zadął w róg, jak to zwykle czyniono po udanym polowaniu, lecz rycerze natychmiast udali się do królowej, po czym jeden z nich oznajmił:

– Pani, nasz król zaginął! Zapuściliśmy się za daleko w głąb lasu za rannym jeleniem, król wyprzedził wszystkich i nagle zniknął za samotną skałą w pobliżu ciemnej jaskini. Nawoływania i poszukiwania nic nie dały, jakby się pod ziemię zapadł, nic, tylko jakieś czary…

Królowa z płaczem oddaliła się do swojej komnaty. Przytuliła słodko śpiące dzieci i całą noc czuwała w nadziei, że król jednak nadjedzie. Nazajutrz wszczęto nowe poszukiwania, ale bez żadnych rezultatów. Nastały dni pełne smutku i oczekiwania. Życie toczyło się dalej, poddani obdarzyli swoją królową jeszcze większą miłością i posłuszeństwem.

Wiele dni upłynęło od tamtego wydarzenia, aż pewnego dnia u bram pałacu zjawił się obcy rycerz na czarnym rumaku i w czarnej zbroi, i zażądał natychmiast rozmowy z królową. Królowa kazała wprowadzić przybysza w nadziei, że może przynosi jakieś wieści o jej zaginionym mężu, poleciła też przygotować wieczerzę i ugościć nieznajomego. Lecz ten nawet nie spojrzał na jadło i napitki, bez ogródek powiedział:

– Królestwo nie ma władcy, który by nim zarządzał, potrzebujesz też, królowo, nowego męża, a twoi poddani nowego króla. Zostań moją żoną, a ja wezmę w obronę ciebie, twoje dzieci i wszystkich mieszkańców królestwa.

Zuchwałość tajemniczego gościa była niezwykła, lecz królowa nie dała się zastraszyć i natychmiast odrzekła:

– Ja jestem władczynią w tym królestwie i ani ja, ani moi poddani nie potrzebują obrońcy, bo i przed kim? Czasy są spokojne, nie grożą nam żadne wojny. Wkrótce też dorosną moi synowie, a najstarszy z nich zostanie królem.

Wezbrała w niej taka złość, że zapomniała o gościnności i natychmiast kazała przybyszowi opuścić progi swojego domu i granice królestwa.

I wtedy stała się rzecz straszna: oczom królowej ukazał się czarnoksiężnik, o którym do tej pory krążyły tylko opowieści.

– To królestwo i tak będzie należało do mnie! – krzyknął. – A żaden  z Twoich synów nigdy nie zastanie królem!

Skierował swoje złe spojrzenie na królową, a potem na dziedziniec, gdzie bawili się królewicze, wyrzekł zaklęcie i dzieci w jednej chwili zamieniły się beztrosko biegające małe dziczki.

Przybysz wybiegł z pałacu, wsiadł czym prędzej na konia i poganiając przed sobą dziki, popędził w stronę lasu. Jego czary nie miały takiej mocy, aby dosięgnąć królową, broniło ją bowiem serce kochające, dobroć i wiara. Cóż począć miała królowa? Tedy poszła do lasu szukać swoich trzech synów.

Gdy zapuściła się w las, roślinność rozstępowała się przed nią i tworzyła ścieżkę. Nagle w oddali zobaczyła jakąś majaczącą postać. Skierowała swe kroki w stronę zjawy. Okazało się, że to pewna starowinka zbierająca jagody. Władczyni spytała, czy nie widziała w okolicy małych dzików. Kobieta powiedziała:

– Widziałam trzy małe dziczki bawiące się pod ogromnym dębem nieopodal ciemnej jaskini. Ale pieczę nad nimi sprawował ogromny, straszny smok. To bardzo dziwny stwór: ma głowę jak ptak, zakrzywiony dziób, silne szpony i ogromne skrzydła. Z tyłu przypomina potężnego lwa.

– To na pewno mali królewicze, a ten smok to z pewnością sam zły czarownik – przestraszyła się królowa.

– Nie – odparła stara kobieta. – Czarodziej nie byłby taki troskliwy.

Królowa podziękowała i z ogromnym strachem w sercu ruszyła przed siebie. Dotarła do rozłożystego dębu i, w istocie, zobaczyła małe dziki. Jako matka, miała absolutną pewność, iż są to jej synowie. Szybko podbiegła do zwierząt, lecz w tym momencie usłyszała potężny ryk. Gdy odwróciła się, z jaskini wyłonił się potwór i zbliżył się do niej. Biedna matka wiedziała, że nie jest w stanie stawić czoła tak potężnej bestii, ale zastawiwszy sobą małe dziki, przystąpiła bliżej i odważnie spojrzała w oczy smoka.

Wtedy stała się rzecz niesłychana, w oczach potwora zobaczyła czułe spojrzenie swojego męża i w tym momencie potwór zaczął się kurczyć i zmieniać swoją postać, aż w całej okazałości stanął przed nią małżonek.

Wtedy z mgły wyłoniła się wcześniej spotkana starowinka i powiedziała:

– Twoja wierność i oddanie pokonały zły czar rzucony na twoich bliskich. Tylko dobre i kochające serce żony i matki mogły przeciwstawić się potężnemu czarodziejowi.

Królowa spojrzała za siebie i ujrzała swoich synów całych i zdrowych. Przygarnęła ich do serca, król objął ramieniem wszystkich i udali się w drogę powrotną do zamku.

Nikt i nic nie było w stanie zakłócić ich powrotu. Las otwierał się przed nimi, tworząc drogę, a jego mieszkańcy z podziwem patrzyli na kochającą się rodzinę.

Wszyscy bezpiecznie wrócili do domu i żyli długo i szczęśliwie. W królestwie znowu zapanowało szczęście  i dobrobyt, a jego poddani całe lata powtarzali sobie historię o zamienionym w smoka królu i jego synach zamienionych w dziki.

Aż po wielu, wielu wiekach w herbie tego królestwa znalazł się właśnie smok i dzik oraz dwie korony upamiętniające króla i odważną królową.

Krystian Wychowanek

 

Ciekawy artykuł? Podziel się ze znajomymi!

1 komentarz

  1. bardzo fajna bajka, warto przeczytać

Dodaj komentarz

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola: *